Premiera

Autobus zostawił za sobą eteryczne wieżowce i przysadziste ulice socrealistyczne. Minął majestatyczne płaskorzeźby robotników i chłopów. Ich milcząca, euforyczna asceza pracy zdawała się udzielać kapitanowi. Rozwadowski był zdeterminowany i pełen wyniosłej pokory wobec tego, co miało się stać. Jego osamotnienie jedynie potęgowało to uczucie. Pierwszy raz miał złamać wszelkie kodeksy konduktu, które z nieomal nabożną czcią wyryto w jego umyśle.

Mamy rok 2028, pierwszy sekretarz Polskiej Partii Ludowej właśnie wizytuje nowe Miasto Ciągłe – gigantyczny kompleks nad Wisłą, zbudowany wraz z radzieckimi sojusznikami dla najwierniejszych członków Partii. Rzeczywistość nie jest jednak kolorowa. Przemysłowe miasta tonące w burym smogu, ciągnące się po horyzont monolity bloków i kominy monstrualnych fabryk, rozsypujące się kamienice, mroczne zaułki, pulsujące we mgle neony i propagandowe ekrany, socrealistyczne wieżowce należące do nowej, partyjnej elity. Ponury świat kolejek do sklepów, kontroli, inwigilacji, spisków, czyhających na każdym kroku niebezpieczeństw i walki o przetrwanie w zatrutym środowisku. Peerelowska i radziecka myśl naukowa zdominowała napromieniowane miasta, tworząc kontrasty między wysokimi technologiami, a pełnym absurdów życiem w rozpadającym się świecie. Ciężko pracuj, uważaj z kim rozmawiasz, spróbuj się dowiedzieć jakie jest Twoje miejsce w partyjnym rankingu i nie zaglądaj w zakazane strefy sieci Jantar.

W takiej rzeczywistości żyją, albo raczej starają się przetrwać, bohaterowie „Teorii Konspiracji.” Każdy z nich reprezentuje odmienny punkt widzenia, tylko pozornie jednolitego społeczeństwa. W rzeczywistości kraj toczą bowiem liczne konflikty, które mogą stać się iskrą kolejnego buntu. Wciąż, gdzieś w odmętach sieci tli się opór, a resztki rozbitej przed laty Solidarności poszukują sposobu na rozbudzenie zindoktrynowanego ludu. Z Zachodu płyną niepokojące wieści – Europa militaryzuje się, zamyka na uciekinierów z Bloku Wschodniego i obiera konfrontacyjny kurs. Widmo zimnej wojny znów przybiera na sile.

Kapitan Wiktor Rozwadowski jest dzieckiem komunistycznego eksperymentu – Akademii SB, która ma odtworzyć ideę sowieckiego człowieka. Porwany w młodości z opozycyjnej rodziny został wychowany w duchu Konduktu (Kontynuacja Doskonalenia i Treningu), który reguluje całe jego życie zawodowe i prywatne. Dla kapitana, świat nie jest jednak czarno-biały. Pod oportunistyczną zasłoną, wciąż tli się w nim tęsknota za życiem, które zostało mu skradzione. Te uczucia odżyją, gdy wpadnie na trop afery wewnątrz SB, która stanie się dla niego śmiertelnym zagrożeniem. Wciągany w spiralę spisku, będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, po której stronie stoi.

Drugi z bohaterów, Henryk Pokutnik jest pozornie zwykłym trybikiem wielkiej maszyny. Robotnik umysłowy w wielkim przedsiębiorstwie spędza dni mozolnie pracując, by spełnić absurdalne oczekiwania despotycznej szefowej. W życiu prywatnym też nie wiedzie mu się najlepiej. Niedawno odeszła od niego żona, która jest teraz wierna nowoczesnej, elicie partyjnej, a Pokutnik martwi się, na kogo wychowa ich córkę, oraz kiedy odbierze mu ich wspólne mieszkanie w bloku. Henryk nie jest bohaterem, ale znajomość z członkami opozycji i rosnąca w nim desperacja zmienią jego życie. Stanie nagle przed szansą wcielenia się w bojownika o niepodległość i zadania sobie pytania – kim w rzeczywistości byli bohaterowie historii.

Trzeci z bohaterów, Konstanty Smiertin przyjmuje odmienną perspektywę. Jako wojskowy wiernie służy rozkazom swoich przełożonych z syndykatu Technopol – nowoczesnej zbrojeniówki, która przy wsparciu Moskwy zdobywa znaczne wpływy w Partii. Jego zadaniem jest też ochrona jego rodziny, a więc walka z wrogami ustroju. Życie Smiertina nie jest łatwe. Marzył o pójściu w ślady jego rodziny i służbie na polu walki, jednak jego dowódcy widzą go w innej roli – jest najlepszym agentem Wojskowych Służb Wywiadowczych i wkrótce będzie musiał stawić czoło nowemu zagrożeniu – Kordianowi, opozycyjnej komórce, która może zmienić układ sił.

Tak wygląda początek „Teorii Konspiracji.” Wiele wątków splecionych wokół nadrzędnych tematów – postawy wobec ucisku, strategii przetrwania, samotności w opresyjnym społeczeństwie. Rytm opowieści wyznacza śledztwo wokół Kordiana i jego wpływów w strukturach władzy. Mnogość postaci i wątków może na początku lekko dezorientować, ale przedstawiony świat ma właśnie taki być – pełen różnorodnych charakterów i ich odmiennych motywacji. Głównym bohaterem pozostaje jednak być może samo uniwersum. Alternatywna wersja socjalizmu w przyszłości nie jest serwowana nachalnie. Wszystko ma swoje odbicie w naszej linii czasu, było lub będzie – autonomiczne drony szpiegujące, cyfrowa inwigilacja, sztuczna inteligencja. Nie zobaczymy tutaj androidów, latających samochodów i wszechobecnej cyborgizacji, ale dostaniemy alternatywną wersję dzisiejszego świata, przetworzoną na retrofuturyzm. Estetyka kaset VHS, wyścigu na księżyc, pierwszych komputerów, kalka lat 80 i 90 nałożona na bliską przyszłość. Tak mógłby wyglądać nasz fragment świata, gdyby żelazna kurtyna nigdy nie upadła, a mur berliński wciąż stał – tylko większy, wzmocniony stopem grafenu i nadzorowany przez sztuczną inteligencję, którą uczy się marksizmu.

Uniwersum rysuje się gdzieś na styku cyberpunku i przytłaczającej, socrealistycznej rzeczywistości. Betonpunk, Socjalpunk lub Sovietpunk – te terytoria pozostają jeszcze ledwo odkryte, choć wszyscy odnajdziemy ich fragmenty także w naszej linii czasu. Temat jest więc wciąż niszowy, choć odmian -punku mamy już wiele. Bycie w niszy ma swoje zalety i wady. Do tych pierwszych należy niewątpliwie możliwość łączenia różnych inspiracji i preparowania własnej, świeżej wizji. Połączenie Łowcy Androidów, Orwella, Metro 2033 i Kafki z tym co dziś widzimy w mediach i tym co mamy za oknem, podlane opowieściami, albo może wspomnieniami z czasów sprzed transformacji, to może być ciekawy eksperyment, choć tak ambitne założenia na pewno będą miały swoje luki i wymagają dopracowywania w kolejnych odsłonach. Wadą bycia w niszy jest na pewno początkowa trudność w zdobyciu czytelników. Większość osób woli zdecydować się na dobrze znane i cenione książki i ich światy, niż ryzykować pieniądze na coś zupełnie nowego, co może okazać się odkrywcze, a może niestrawne. Decyzja o wydaniu książki samodzielnie na pewno ma wpływ na dystrybucję i odbiór. Tradycyjne wydawnictwo, które prezentuje książkę w Empiku na pewno zrobiłoby to ładniej i bardziej profesjonalnie, ale dopiero za rok i na swoich zasadach. Tymczasem chciałem, żeby przygoda w PRL2028 zaczęła się już teraz i miała swoją kontynuację w kolejnych tomach i w innych mediach – na przykład w grach, komputerowych i papierowych.

Pracuję nad modelem dystrybucji, który umożliwi obniżenie ceny książki drukowanej. Choć zarabiam na nich symboliczną złotówkę, obecny druk na żądanie wywindował koszt na ponad 40 złotych, co, zdaję sobie sprawę, nie jest mało, szczególnie jak na selfpublishing. Ilość sprzedanych egzemplarzy i pierwsze recenzje są jednak bardzo zachęcające. Okazuje się, że książka podoba się już wielu obserwującym projekt i członkom jego grupy. To jednak dopiero początek, bowiem książka w wersji elektronicznej wkrótce wypłynie na szersze wody, stając się dostępna na stronie empiku, virtualo i wielu innych e-księgarni. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, wejdź na stronę wydawcy i zapoznaj się z fragmentem powieści. Każda opinia i każdy nowy czytelnik jest na wagę złota.